11 lipiec 2015. To niesamowite, że małżonkujemy sobie już rok. Nasze palce zdobią obrączki, a w dowodach zagościło nowe nazwisko. I nadal tyle samo radości dają nam słowa"mąż" i "żona".
Gdybym miała powiedzieć, co jeszcze oprócz nowej, niezależnej rodziny dał mi ślub i co zmienił w moim życiu... nie muszę się długo zastanawiać. Po pierwsze, uwierzyłam w siłę swoich argumentów. Odkryłam w sobie całkiem niezłe pokłady zorganizowania i umiejętność planowania.
No i jestem przekonana - on jest właśnie tym jedynym. Najlepszym przyjacielem na świecie. Kocha mnie całym sobą. Sercem i duszą. Wspiera. Rozumie. Zna moje słabe strony. Wie jak poprawić mi nastój. Robi niesamowite niespodzianki :)
W ten dzień pojechaliśmy w to samo miejsce. Zjedliśmy późny obiad. Stanęliśmy na naszej ślubnej altanie i patrząc sobie tak samo głęboko w oczy próbowaliśmy przywołać słowa przysięgi. Było wzruszenie i ta sama radość i lekkość. I pewność, że gdyby nie on... że gdyby nie ja... nie byłoby nas. Że najlepsze co mogło nas spotkać w życiu, to my sami.
No i jak nie kochać kogoś, kto z okazji rocznicy obdarowuje Cię wiankiem <3
p.s. gromkie brawa dla mojego męża za tak cudowne zdjęcia!
Gdybym miała powiedzieć, co jeszcze oprócz nowej, niezależnej rodziny dał mi ślub i co zmienił w moim życiu... nie muszę się długo zastanawiać. Po pierwsze, uwierzyłam w siłę swoich argumentów. Odkryłam w sobie całkiem niezłe pokłady zorganizowania i umiejętność planowania.
No i jestem przekonana - on jest właśnie tym jedynym. Najlepszym przyjacielem na świecie. Kocha mnie całym sobą. Sercem i duszą. Wspiera. Rozumie. Zna moje słabe strony. Wie jak poprawić mi nastój. Robi niesamowite niespodzianki :)
W ten dzień pojechaliśmy w to samo miejsce. Zjedliśmy późny obiad. Stanęliśmy na naszej ślubnej altanie i patrząc sobie tak samo głęboko w oczy próbowaliśmy przywołać słowa przysięgi. Było wzruszenie i ta sama radość i lekkość. I pewność, że gdyby nie on... że gdyby nie ja... nie byłoby nas. Że najlepsze co mogło nas spotkać w życiu, to my sami.
No i jak nie kochać kogoś, kto z okazji rocznicy obdarowuje Cię wiankiem <3
Bartoszu, kocham Cię. Tak po prostu.
p.s. gromkie brawa dla mojego męża za tak cudowne zdjęcia!
Sprawa jest naprawdę banalnie prosta. Bierzesz tą najbliższą osobę za rękę, tą do której serce śpiewa piosenki. I idziesz. Przed siebie. Razem.
Czasami trzeba wsiąść w samochód (albo na rower!) i wyjechać kawałek za miasto. Trochę się zgubić. Odkryć te nowe miejsca - tak blisko. Oddychać. Patrzeć. Słuchać.
Śmiać się. Z siebie. Z psa :). Ze świata. Rozmawiać. Milczeć. Śpiewać. Tańczyć! (swoją drogą, to w lasach ćwiczyliśmy nasz pierwszy taniec ślubny) Co chcecie!
Tylko bądźcie. Razem.




















































To ja, Aśka. Mam dwie miłości - męża i psa. Żadna ze mnie optymistka czy pesymistka - tańczę pomiędzy. Wiecznie nieokiełznana.Nie lubię kilku rzeczy - kocham znacznie więcej. Uczę się spełniać marzenia.